S.T.

Lepszy gram profilaktyki niż kilogram leczenia



Nie wiem dlaczego profilaktyka zdrowia ciągle głównie kojarzy się z wykonywaniem różnych badań laboratoryjnych? Oczywiście jest to bardzo ważne. W moim gabinecie jest to podstawa do wdrożenia właściwych rozwiązań dla zgłaszających się klientów. Często spotykam się jednak z sytuacją, że badania wychodzą nie najlepsze a klient czuje się bardzo dobrze lub też odwrotnie.. badania są ok, a zaraz po pobudce najlepiej poszło by się znowu spać i każdy dzień wydaje się być tylko walką o przetrwanie.  Ale ja nie o tym.

Profilaktyka zdrowia to przede wszystkim zapobieganie występowaniu różnych dysfunkcji, które w późniejszym czasie mogą objawić się jakąś chorobą.

Pytanie tylko jak w takim razie temu zapobiegać?

Ponad trzy lata temu stworzyłem takiego „gotowca”, który promuję i pomagam wdrażać swoim klientom w codzienność, czyli w tak zwany rytm okołodobowy.

Na poczętek jeszcze mały wywód myślowy

Jesteśmy okołodobowym zbiorem nawyków. To jaki prowadzimy tryb życia jest silnie zautomatyzowane. Jak pokazują badania w 90-95% codziennie wykonujemy te same czynności, dokonujemy tych samych wyborów, utrwalamy te same przekonania i doświadczenia. W ciągu dnia mamy  ok 60-70tyś myśli. One też są zautomatyzowane w 90-95%. Z naszymi myślami silne powiązane są nasze emocje i wypowiadane słowa.

Co to wszystko oznacza?

To chyba proste. W wielkim skrócie. To co robiliśmy, jak myśleliśmy, jak się czuliśmy, jakich wyborów dognaliśmy wczoraj, zrobimy w większości również dzisiaj, a to w konsekwencji kreuje w taki sam sposób nasze jutro.. i nic się nie zmienia. Ciągle, w kółko robimy to samo choć chcielibyśmy mieć inne wyniki. Tylko, że tak się nie da. Pod tym kątem jesteśmy biologicznymi automatami.  I tu ważna informacja. Dla naszego podświadomego umusłu nie jest ważne czy jesteśmy zbiorem prozdrowotnych zachowań – nawyków czy tych zgoła przeciwnych. Liczy się tylko powtarzalność a to ona kreuje stan naszego aktualnego zdrowia, samopoczucia, i samorealizacji ale o tym na końcu.

Jakie zatem jest rozwiązanie?

Musimy stworzyć zmienną, pójść w nieznane, czyli stworzyć nowe szeroko rozumiane prozdrowotne nawyki. Następnie codziennie, wielokrotnie je powtarzać (choć umusł ciągle będzie chciał wrócić do poprzedniego bardziej utrwalonego stanu.. nie ważne czy jest dla nas korzystny czy nie)  Dzięki systematycznemu, konsekwentnemu wyrabianiu nowych nawyków, w końcu umysł również je zautomatyzuje. Badania pokazują, że potrzebujemy od kilku do nawet kilkunastu miesięcy. Ale spokojnie. W swojej praktyce, pracy gabinetowej widzę, że wystarczy ok 2-4msc. Z pewnością jest to wysoce opłacalna inwestycja. Dzięki temu możemy cieszyć się zautomatyzowanymi prozdrowotnymi nawykami przez kolejne dziesięciolecia.

Dodam jeszcze coś jeszcze bardzo istotnego

Tworząc cały program Strategia Zdrowia, opartym na wprowadzaniu świadomych zmianach, w 5 obszarach, naszego rytmu okołodobowego jakimi są:

  1. Fizjologiczne, oparte na tworzeniu uważności i budzeniu świadomości – odżywianie
  2. Nawodnienie – woda jako najważniejszy składnik odżywczy
  3. Aktywność fizyczna – idea treningu zdrowotnego
  4. Regeneracja – sen, relaksacja, praca ze stresem
  5. Suplementacja – terapeutyczna lub profilaktyczna fitoterapia

nie wiedziałem, że cały czas może to ewoluować.  Budząc naszą świadomość możemy kreować nasze zdrowie nie tylko w aspekcie fizycznym, chemicznym, metabolicznym, hormonalnym, neurologicznym.. ale również zdrowie, które ja nazywam wielopoziomowe.

No i znowu o co chodzi?

Każdy z nas może określić siebie jako C.U.D. (w rzeczy samej, każdy z nas jest cudem) Jestem ciałem, umysłem i duszą. Dalszy wywód myślowy idzie tak: dzięki budowaniu pewnego rodzaju kontroli nad ciałem poprzez wdrażanie 5 filarów Strategii Zdrowia, odzyskujemy poczucie mocy sprawczej.. to jednak dużo zależy ode mnie, mogę wpłynąć na to jakim cieszę się zdrowiem, samopoczuciem i poziomem energii..  Dzięki lepszemu samopoczuciu, wyższej dawce energii na co dzień (to jest bardzo ważne, często gra toczy się tylko o to) zaczynam wpływać na swój umusł. Przestaje być on „zarządcą” „autosabotażystą” a staje się sługą – to zmienia wszystko. Mój płat czołowy, gdzie mieści się moja wolna wola, kreatywność, zaczyna funkcjonować jak należy. Wchodzę w dalsze świadome zmiany w moim życiu. I tu zaczyna się poziom trzeci, poprzez ciało i świadomy umysł.. zaczynam nawiązywać kontakt z własną duszą, czyli prawdziwym Ja. Tu znajdę swoje ukryte, zapomniane potrzeby, marzenia, odnajdę kierunek własnego rozwoju by tworzyć to co CHCĘ a nie tylko ciągle MUSZĘ. Zaczynam być świadomym uczestnikiem teatru zwanym Życie.

Tego każdemu z Was i Tobie, drogi czytelniku, życzę.. bo każdy na to zasługuje.

Adam Kostrzewa